Wakacje z psem w Polsce – z perspektywy kogoś, kto naprawdę z psem jeździ

Kiedy pierwszy raz pakowałam się na dłuższy wyjazd z psem, walizka zajmowała mniej miejsca niż jego legowisko, karma i apteczka. Miałam wrażenie, że organizuję małą wyprawę wysokogórską, a nie tydzień urlopu. Dziś wiem, że w Polsce da się odpocząć z psem komfortowo – tylko trzeba dobrze wybrać kierunek i znać kilka haczyków.

Polska jest dla psów dużo bardziej przyjazna, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Możesz mieć psa, który kocha wodę, takiego, który najlepiej czuje się w lesie, albo weterana kanapy – dla każdego znajdzie się sensowna opcja. Mazury i jeziora dla pływaków, morze dla amatorów piasku i wiatru, góry dla tych, którzy lubią chodzić. Do tego masa spokojnych lasów, parków krajobrazowych i coraz lepsza baza noclegowa.

Z pozycji opiekunki trzech zwierzaków i osoby, która zawodowo analizuje regulaminy, składy karm i „drobne druczki” – opowiem Ci, gdzie pojechać z psem, żebyście oboje mieli z tego realną frajdę, a nie tylko ładne zdjęcia na Instagramie.

Morze z psem – plaże, zasady i kilka pułapek

Pierwszy raz nad morze zabrałam psa w środku sezonu. Skończyło się tym, że przez pół dnia szukaliśmy fragmentu plaży, gdzie nie grozi mi mandat za obecność psa i krzywe spojrzenia plażowiczów. Od tamtej pory dużo dokładniej czytam regulaminy gmin.

Pomorze ma sporo sensownych opcji, ale nie wszystkie miejsca są tak samo przyjazne.

W Trójmieście naprawdę da się odpocząć z psem. Sopot ma wyznaczone wejścia na plażę dla psów – latem najbezpieczniej celować w godziny po 18:00, kiedy kończą się największe tłumy i upał. Poza sezonem (od jesieni do późnej wiosny) zasady są zwykle łagodniejsze, a z psem bywa zdecydowanie łatwiej niż w lipcu czy sierpniu. Gdynia udostępnia trzy plaże dla czworonogów – m.in. Babie Doły i Kolibki – i to są miejsca, gdzie naprawdę widzi się psy, a nie tylko o nich czyta w regulaminie.

W Gdańsku świetnym punktem wypadowym jest „Psia Stacja” w Brzeźnie – ogrodzony teren, gdzie psy mogą się wybiegać, poznać inne psy, a Ty masz pewność, że nikomu nie przeszkadzacie. To dobre miejsce na „rozładowanie baterii” po dniu spędzonym w bardziej zatłoczonych rejonach.

Poza Trójmiastem warto mieć z tyłu głowy, że każda gmina nadmorska ma własne zasady. Przykład z życia forów:

  • w Mielnie psy mogą wchodzić na plażę przez cały rok po godzinie 18:00,
  • w Sopocie poza sezonem (jesień–wiosna) jest dużo większa swoboda niż w środku lata.

PRO TIP: Zanim zarezerwujesz nocleg, wejdź na stronę urzędu gminy (zakładka: plaże, regulaminy) i sprawdź aktualne zasady dla psów. Oszczędzisz sobie nerwów na miejscu.

Jeśli szukasz czegoś bliżej Krakowa niż Bałtyku – nad Zalewem Kryspinów powstała ogrodzona psia plaża z torami przeszkód. To fajna miejscówka treningowo-rekreacyjna. Poza tym terenem psy muszą być tam jednak na smyczy i w kagańcu, a na piaszczyste „ludzkie” plaże nie mają wstępu, więc nie jest to odpowiednik nadmorskiej pełnej swobody.

W Małopolsce są też dwa mało znane, ale świetne miejsca dla psów, które lubią wodę:

  • Zalew Bagry w Krakowie – działają tam dwa dedykowane kąpieliska dla psów, gdzie nikt nie patrzy krzywo na mokrego, szczęśliwego czworonoga wychodzącego z wody.
  • nad wspomnianym Kryspinowem – oprócz psiej plaży możesz zrobić psu długi spacer dookoła zalewu.

Plaże dla psów nad morzem są dziś rozsiane po całym wybrzeżu (m.in. okolice Kołobrzegu, Świnoujścia, Gdańsk Jelitkowo), ale poza wyznaczonymi strefami często obowiązuje zakaz. Zawsze szukaj tablic z regulaminem – kilka minut czytania może Cię uratować przed mandatem.

Jeziora, Mazury i rzeki – raj dla psów wodniaków (i nie tylko)

Na Mazurach mój pies pierwszy raz wskoczył do wody z taką radością, że miałam wrażenie, że uśmiecha się pyskiem. I wtedy zrozumiałam, że są psy, dla których jezioro będzie tysiąc razy lepsze niż morze.

Mazury to naturalny wybór, jeśli myślisz o wakacjach z psem nad jeziorem. Okolice takich miejsc jak Wnukowo dają dostęp do spokojnych brzegów, ścieżek wśród lasów i noclegów, które z założenia przyjmują psy. Pies może popływać, potaplać się przy brzegu, po czym wrócić do domku i wyschnąć na tarasie. Dla wielu zwierząt to dużo mniej stresujące niż fale i tłum nad morzem.

Ważny niuans z mazurskich forów żeglarskich: jeśli Twój pies jest wrażliwy na stres, hałas czy kołysanie, żeglowanie po jeziorach bywa dla niego koszmarem, a nie atrakcją. Właściciele, którzy przez to przeszli, często piszą potem wprost: „drugi raz bym go na łódkę nie zabrała”. Dla takich psów dużo lepszą alternatywą są długie spacery w Puszczy Piskiej.

Tam obowiązuje kilka prostych zasad: pies musi być na smyczy, spacerujecie poza rezerwatami i sprzątacie po swoim psie. W zamian dostajesz szerokie drogi leśne, dziesiątki ścieżek i możliwość zmęczenia psa w zdrowy, kontrolowany sposób. Tylko wcześniej zadbaj o kondycję psa – cały dzień na nogach po miękkim podłożu to dla stawów inny wysiłek niż krótki spacer osiedlowy.

Jeśli lubisz połączenie lasu i wody, świetną opcją są też Bory Tucholskie i Drawieński Park Narodowy. W Drawieńskim spływy kajakowe po Drawie z psem na pokładzie to klasyk – widuję tam psy, które spokojnie leżą w kamizelce asekuracyjnej i po prostu patrzą na brzegi. Ale widziałam też takie, które przez pierwsze pół godziny nie są w stanie się uspokoić.

UWAGA: Pływanie i spływy są super, ale nie każdy pies musi je lubić. Jeśli Twój pies nerwowo reaguje na ruch łodzi albo hałas, lepiej odpuścić kajak i wybrać spokojny brzeg jeziora.

I jeszcze jedna, mało oczywista perełka dla psów kochających piasek: Pustynia Błędowska koło Olkusza. To duży, piaszczysty teren, gdzie możesz spacerować z psem po piasku bez całej nadmorskiej infrastruktury. Oczywiście – na smyczy, z szacunkiem do przyrody, ale dla wielu psów to prawdziwy „piaskowy raj” bez morza.

Góry z psem – gdzie możesz wejść, a gdzie odbijesz się od regulaminu

W górach najczęściej widuję dwa typy psów: te, które ciągną jak lokomotywa, bo „już by chciały na górę”, i te, które po pierwszych dwóch kilometrach patrzą wymownie: „czy na pewno musimy?”. I jedne, i drugie mogą mieć udane wakacje – pod warunkiem, że sensownie dobierzesz trasę.

Bieszczady to mój numer jeden, jeśli pytasz mnie o spokojne góry z psem. Mniej zatłoczone niż Tatry, mnóstwo ścieżek w lasach, noclegi, które przyjmują psy trochę „z automatu”. W granicach Bieszczadzkiego Parku Narodowego sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana – oficjalnie psy mogą chodzić tylko po trzech wyznaczonych trasach poza najbardziej chronionymi strefami. To szczegół, o którym wiele osób dowiaduje się dopiero na miejscu przy kasie biletowej. Dlatego przed wyjazdem zawsze klikam w aktualny regulamin parku.

Karkonosze i Góry Izerskie są świetne, jeśli chcesz łączyć łatwiejsze i trudniejsze szlaki. W Karkonoszach masz zróżnicowany teren, a w Izerach długie, łagodnie prowadzone drogi, dobre nawet dla mniej wytrenowanych psów czy psich seniorów. W wielu schroniskach przyjmują psy i nikt się nie dziwi widokowi miski pod stołem.

Tatry to zupełnie inna historia. W Tatrzańskim Parku Narodowym z psem możesz wejść tylko na odcinek od Siwej Polany do schroniska w Dolinie Chochołowskiej. I to jest jedyny oficjalny szlak. Symbol polskich gór, czyli Morskie Oko, jest dla psów całkowicie zamknięte. Wyobrażam sobie, jak frustrujące bywa to dla osób, które przyjeżdżają „w ciemno”, z psem na smyczy pod bramę TPN.

Dlatego jeśli marzą Ci się góry z psem, często lepszym wyborem będą:

  • Beskidy, Góry Sowie, wspomniane Izery i Karkonosze – mniej restrykcyjne,
  • albo… Puszcza Niepołomicka w Małopolsce. To nie są „góry”, ale ogromny kompleks leśny z trasami pieszymi i rowerowymi, gdzie możesz chodzić i chodzić. Forumowicze często łączą spacer po puszczy z wizytą na błoniach koło Zamku w Niepołomicach, które pełnią funkcję dużego psiego wybiegu.

Scenka z życia: w Puszczy Niepołomickiej mój pies po godzinie biegania po leśnych drogach tak się „nawęszył”, że w domu przespał 12 godzin z rzędu. To najlepszy dowód, że czasem las daje psu więcej niż widowiskowe szczyty.

Parki narodowe z psem – co jest możliwe, a co pozostaje tylko marzeniem

Parki narodowe to temat, przy którym zawsze proszę opiekunów psów: najpierw regulamin, potem pakowanie plecaka. Jako osoba, która lubi łączyć przyrodę z obecnością zwierząt, często widzę rozczarowanie: „jak to, z psem nie wejdę?”.

Zasada wspólna dla większości parków jest prosta:
– pies na smyczy,
– zakaz wstępu do niektórych stref (np. jaskinie, obszary ścisłej ochrony).

Wspomniany już Tatrzański Park Narodowy jest najbardziej restrykcyjny – oficjalnie tylko Dolina Chochołowska (od Siwej Polany do schroniska) jest dostępna z psem. Reszta szlaków – w tym drogi na Morskie Oko, Kasprowy czy Giewont – jest dla psów zamknięta.

W innych parkach sytuacja jest łagodniejsza, ale też nie jest „róbta co chceta”:

  • w Ojcowskim Parku Narodowym z psem przejdziesz część szlaków, ale jaskinie i niektóre ścieżki są wyłączone,
  • w Parku Narodowym Gór Stołowych psy wchodzą na część tras, lecz obowiązuje ścisła smycz,
  • w Biebrzańskim i Narwiańskim możesz spacerować z psem po wybranych szlakach, ale to tereny cenne ornitologicznie – tu naprawdę trzeba pilnować, by pies nie gonił ptaków,
  • w Słowińskim Parku Narodowym psy są dopuszczone w określonych strefach, natomiast najbardziej wrażliwe wydmowe obszary są dla nich zamknięte,
  • w Drawieńskim Parku Narodowym psy mogą iść z Tobą na smyczy po wielu ścieżkach, a spływy Drawą odbywają się głównie poza najściślej chronionymi fragmentami.

W Bieszczadzkim Parku Narodowym, jak wspomniałam, psy mogą poruszać się tylko po kilku wyznaczonych trasach i poza ścisłymi strefami ochrony. To przykład miejsca, gdzie niewiedza naprawdę boli – przyjeżdżasz z psem, a potem okazuje się, że większość wymarzonych połonin odpada.

PRO TIP:
Wejdź na stronę konkretnego parku i wpisz w wyszukiwarkę hasło „pies” lub „zwierzęta”. Zajmie Ci to 5 minut, a zaoszczędzi nerwów i nieporozumień na miejscu.

Noclegi przyjazne psom – jak czytać oferty, żeby nie skończyć na „podłodze w holu”

Z noclegami przyjaznymi psom jest trochę jak z karmą z napisem „super premium” – etykieta nie zawsze znaczy to samo. Jako osoba, która zawodowo rozbiera takie rzeczy na czynniki pierwsze, mam kilka sprawdzonych źródeł i zasad.

Kiedy planuję wyjazd, zazwyczaj zaczynam od serwisów piesnaurlopie.pl i doginclusive.com. To miejsca, gdzie ktoś naprawdę weryfikuje, czy obiekt jest „dog friendly”, a nie tylko „toleruje zwierzęta za dopłatą”. Tam od razu widzisz, czy teren jest ogrodzony, jaką wagę psa przyjmują, czy są jakieś ograniczenia.

Z kolei na Slowhopie łatwiej trafić na klimatyczne, małe pensjonaty. Przykład z Mazur: Wnukowo – miejsce, gdzie masz jezioro, zieleń, święty spokój i właścicieli, którzy od progu traktują psa jak gościa, a nie „problem do zniesienia”.

Bardzo lubię też koncept AlohaCamp – to raczej baza „miejscówek w naturze” niż klasycznych hoteli. Znajdziesz tam ponad 20 obiektów, które otwarcie zapraszają psy. Wśród nich chociażby Charszówka z sauną i dużym ogrodem – to ten typ miejsca, gdzie po całym dniu spacerów wracasz z psem, robisz herbatę i po prostu siedzicie razem na tarasie.

Nad morzem dobrym przykładem jest Na Skraju w Pogorzelicy czy domki Czerwone Żagle. Ceny potrafią sięgać około 1100 zł za noc, ale w zamian dostajesz swobodę, ogrodzoną przestrzeń, brak fochów o piasek w przedpokoju i realne udogodnienia dla psa. Jeżeli jedziesz raz w roku i chcesz mieć święty spokój – bywa, że to jest warte tej ceny.

Dla fanów spokojniejszych, bardziej „domowych” klimatów polecam miejsca typu Siedlisko Witaszyn, Chata PodGaikiem czy wspomniane już Na Skraju. W wielu z nich właściciele sami mają psy – i to się od razu czuje w podejściu.

W górach za to świetnie sprawdza się np. Geovita w Lądku-Zdroju czy Dwór Wapowce – bazy wypadowe na spokojniejsze szlaki, gdzie możesz wrócić z ubłoconym psem i nikt nie zrobi wielkich oczu.

I na koniec coś bardzo niszowego, a bajecznie fotogenicznego: Ogród Pełen Lawendy w Ostrowie koło Proszowic. To nie jest klasyczna baza noclegowa, ale miejsce na spacer i relaks z psem wśród lawendy. Idealne jako jednodniowa wycieczka z okolic Krakowa – psy są tam mile widziane, a zdjęcia z fioletowym tłem robią swoje.

Co robić z psem na wakacjach – atrakcje, które mają sens z perspektywy psa

Z perspektywy opiekunki widzę jedno: psy nie potrzebują parku rozrywki, potrzebują możliwości bycia… psem. Węszenia, biegania, kontaktu z różnymi podłożami, bezpiecznego poznawania otoczenia.

Nad morzem najbardziej „psie” aktywności to długie spacery brzegiem w mniej uczęszczanych godzinach, zabawy w piasku i spokojne pluskanie przy brzegu. W Trójmieście dodatkowo masz Psią Stację w Brzeźnie – zamknięty teren typowo dla psów, gdzie możesz spuścić smycz i pozwolić psu na swobodę z innymi psami.

W miastach takich jak Gdańsk, Sopot czy Gdynia coraz częściej trafiam do kawiarni, gdzie miska z wodą pojawia się przy stoliku szybciej niż menu. Coraz więcej muzeów plenerowych czy ogrodów (np. niektóre skanseny, części przestrzeni wokół zamków) wpuszcza psy na smyczy – zawsze sprawdzam to wcześniej na stronie obiektu.

W Krakowie ciekawym połączeniem aktywności i wody są wspomniane Bagry – dwa kąpieliska dla psów to rzadkość w skali kraju. Z kolei w Małopolsce można zbudować cały „psio-ludzki dzień” tak: poranny spacer w Puszczy Niepołomickiej, potem chill na błoniach pod Zamkiem w Niepołomicach (sporo miejsca na węszenie i bieganie), a na koniec np. lawendowy spacer w Ogrodzie Pełnym Lawendy.

Jeśli lubisz ruch bardziej niż leżenie na kocu, świetną opcją są:

  • spacery i marszobiegi z psem po leśnych trasach,
  • spokojne spływy kajakowe (np. Drawa, okolice Gdańska – ale tylko dla psów, które dobrze znoszą wodę),
  • treningi na naturalnych przeszkodach – pnie drzew, piaskowe wzniesienia, ścieżki w lesie.

Dla wielu psów największą atrakcją jest… nowe miejsce do węszenia. Dlatego często zamiast wymyślnego parku rozrywki lepiej zabrać psa na długi spacer w nowej okolicy i pozwolić mu spokojnie „przeczytać” zapachy.

Bezpieczeństwo i przygotowanie psa do podróży – z czym najczęściej widzę problemy

Najczęściej kłopoty widzę nie na miejscu, tylko… już w drodze. Pies, który pierwszy raz jedzie samochodem trzy godziny, nagle zaczyna wymiotować, dyszeć, popiskuje. Albo pies, który nigdy nie był w tłumie ludzi, panikuje na deptaku.

Przygotowanie psa do wyjazdu zaczynam dużo wcześniej. Jeśli pies nie jest przyzwyczajony do auta, robię z nim krótkie przejażdżki – najpierw 5–10 minut, potem trochę dłużej. Chodzi o to, żeby samochód nie kojarzył się tylko z weterynarzem albo długą, stresującą jazdą.

W samym aucie pies ma swoje, konkretne miejsce – transporter albo pasy bezpieczeństwa z odpowiednią uprzężą. Nie chodzi tylko o jego bezpieczeństwo w razie hamowania, ale też o to, żeby nie próbował przeskakiwać na kolana czy między siedzeniami. Kilka razy widziałam sytuację, kiedy pies dosłownie wciskał się pod nogi kierowcy – to proszenie się o wypadek.

Co 1,5–2 godziny robię przerwy: pies wychodzi, rozprostowuje łapy, załatwia potrzeby, pije wodę. To jest ważne również dla psów, które „nic nie pokazują” – stres i choroba lokomocyjna potrafią objawiać się dopiero po dłuższym czasie.

Zawsze biorę ze sobą:

  • składane naczynie i wodę (szczególnie w upałach nie liczę na to, że „coś się znajdzie po drodze”),
  • woreczki na odchody – i realnie z nich korzystam, niezależnie od tego, czy jestem w lesie, czy w centrum miasta,
  • coś znajomego dla psa: kocyk, zabawkę, ulubiony gryzak. To często element, który pomaga mu się wyciszyć w nowym miejscu.

Jeśli pies ma problemy lękowe, bardzo nie lubi zmian albo wcześniej reagował silnym stresem na wyjazdy – konsultuję plan wyjazdu z behawiorystą lub lekarzem weterynarii. Zdarza się, że najlepszą decyzją jest… zostawienie psa pod dobrą opieką w domu. To wcale nie jest „porażka opiekuna”, tylko dojrzała decyzja.

PRO TIP:
Przed wyjazdem sprawdź nie tylko regulaminy plaż, ale też dostępność koszy na odpady i miejsc do kąpieli dla psów. Na niektórych plażach (np. nad Bałtykiem) są specjalne prysznice czy zejścia, które ułatwiają opłukanie psa z soli i piasku – to ma ogromne znaczenie dla skóry i łap.

Konkretne inspiracje – gdzie pojechałabym z psem drugi raz bez wahania

Jeśli lubisz morze, spokojny klimat i dostęp do psich miejsc:

  • Na Skraju, Pogorzelica – domki w otoczeniu natury, dobra baza na poranne i wieczorne spacery po plaży (z uwzględnieniem lokalnych zasad co do godzin wstępu z psem).

Jeśli marzą Ci się jeziora i cisza:

  • okolice Wnukowa na Mazurach – noclegi przyjazne zwierzętom, ścieżki po lesie, kąpiele w jeziorze; idealne dla psów, które lubią pływać, ale nie przepadają za tłumami.

Jeśli wolisz góry i dzikszą przyrodę:

  • Bieszczady z bazą poza ścisłym parkiem narodowym – sporo szlaków i dróg leśnych, gdzie legalnie przejdziesz z psem, mniej turystów niż w Tatrach, noclegi otwarcie przyjmujące zwierzęta.

Do tego jako „dodatki” do dłuższego wyjazdu lub jednodniowe wypady:
Ogród Pełen Lawendy koło Proszowic, Pustynia Błędowska, Puszcza Niepołomicka, Bagry i Kryspinów pod Krakowem. To te miejsca, w których pies ma poczucie przestrzeni, a Ty oddechu.

Morze, jeziora, góry czy miasto? Porównanie opcji

Kiedy doradzam znajomym, gdzie jechać z psem, zawsze pytam o trzy rzeczy:
– jaką masz kondycję Ty i pies,
– czy pies lubi wodę,
– czy stresuje go tłum.

Na tej podstawie łatwiej dobrać region. Poniżej podsumowanie tego, o czym pisałam wyżej:

Region Liczba obiektów przyjaznych psom Liczba plaż dla psów Noclegi (orientacyjna cena) Uwagi
Pomorze 23 (AlohaCamp) 10+ ok. 1100 zł (Pogorzelica) Trójmiasto oferuje plaże w Gdyni i Sopocie
Mazury 6 pensjonatów Slowhop + 23 AlohaCamp brak plaż nad jeziorami różne, pensjonaty Slowhop Spokojna okolica, liczne noclegi przyjazne psom
Góry brak danych 1 (Tatrzański Park) brak danych Tylko Dolina Chochołowska dostępna z psem
Miasta liczne (Trójmiasto) 3 (plaże w Sopocie) różne Trójmiasto – plaże, parki, kawiarnie

Jeśli priorytetem jest dla Ciebie wolność na piasku, wybierzesz raczej Pomorze.
Jeśli cisza, woda i las – Mazury.
Jeżeli kochasz chodzić – Bieszczady, Izery, Beskidy.
A jeśli chcesz mieć i morze, i miejskie udogodnienia, Trójmiasto wygrywa.

Najczęstsze pytania, które słyszę od opiekunów psów

Czy psy mogą wchodzić do parków narodowych?

Mogą – ale nie wszędzie i nie zawsze. W większości polskich parków narodowych psy są dopuszczone tylko na wybranych szlakach, zawsze na smyczy. TPN jest tu najbardziej restrykcyjny (Dolina Chochołowska i koniec), w innych parkach (Ojcowski, Gór Stołowych, Biebrzański, Narwiański, Słowiński, Drawieński) możliwości jest więcej, ale zawsze z ograniczeniami.

Zanim ruszysz w góry czy nad rzekę w granicach parku narodowego, sprawdź regulamin na stronie – najlepiej wyszukując słowo „pies”. To jeden z tych przypadków, gdzie „nie wiedziałem” nie działa ani na strażników, ani na przyrodę.

Gdzie w Polsce są plaże dla psów?

Oficjalne plaże dla psów znajdziesz m.in. w Gdańsku (np. okolice Jelitkowa), w Sopocie, Gdyni, okolicach Kołobrzegu i Świnoujścia oraz w wielu innych gminach nad Bałtykiem. Nie wszystkie są dobrze oznaczone w przewodnikach, często najlepsze informacje są na stronie gminy lub w lokalnych grupach na Facebooku.

Poza Bałtykiem masz też miejsca takie jak psia plaża nad Zalewem Kryspinów czy kąpieliska dla psów nad Zalewem Bagry w Krakowie. To świetne alternatywy, jeśli mieszkasz w południowej Polsce i nie chcesz jechać nad morze.

Jak szukać noclegów naprawdę przyjaznych psom?

Zajrzyj na specjalistyczne portale: piesnaurlopie.pl, doginclusive.com, Slowhop, AlohaCamp. Tam zwykle od razu widać, czy:

  • pies jest tylko „tolerowany”, czy naprawdę mile widziany,
  • teren jest ogrodzony,
  • są limity wielkości / liczby psów,
  • są dodatkowe opłaty.

Zawsze czytam opinie innych opiekunów psów – to najlepsze źródło informacji, czy gospodarz rzeczywiście ma pro-psie podejście, czy po prostu „się zgadza, bo musi”.

Jeśli miałabym podsumować jednym zdaniem: udane wakacje z psem w Polsce zaczynają się dużo wcześniej niż przy pakowaniu walizki. Od sprawdzenia regulaminów, doboru miejsca do temperamentu psa i uczciwej odpowiedzi na pytanie: „co będzie dla niego naprawdę przyjemne?”.

Kiedy to zrobisz, reszta – plaża, las, góry – zaczyna się układać sama. A pies? On zapamięta przede wszystkim to, że był z Tobą. I że pozwoliłaś mu być psem.